Bóg, człowiek, świat – relacje po ubogich śladach Franciszka

Sercem przyjął Ojcostwo Stwórcy, spojrzeniem odbierał piękno Bożej miłości w świecie, zasłuchaniem w potrzeby drugiego człowieka budował braterstwo – św. Franciszek z Asyżu. Choć żył osiemset lat temu, jego uboga droga nie traci na atrakcyjności, wręcz przeciwnie, jest ciągle aktualna i potrzebna. 

Jego relacje z braćmi charakteryzowały się ogromną empatią. W drugim człowieku, Franciszek potrafił dostrzec ubóstwo i zarazem niesamowite bogactwo Bożej miłości, która, jak pisał św. Paweł w Liście do Rzymian „rozlana jest w sercach naszych”. Dostrzegał to do tego stopnia, że w swoim Liście do wiernych pobłogosławił każdemu, kto kiedykolwiek zasili szeregi zakonu, kto kiedykolwiek zdecyduje się by do Boga iść franciszkańskimi, prostymi śladami. 

Pamiętam, że była to dla mnie prawda, która szczególnie urzekła. Siedziałam wśród braci i sióstr i słuchałam o tym, że św. Franciszek obdarza też mnie, która właśnie odkrywam piękno jego drogi, swoim ojcowskim błogosławieństwem. Duch tego Asyskiego Świętego obecny w listach, w pismach, w Regule jest tak samo przenikający i troszczący się o braci, jak wtedy. Jego świadectwo, natomiast, tak samo przekonujące i pełne radości. 

Biedaczyna, jako ten, który prawdziwie przyjął obecność Boga Ojca w swoim życiu, uczy mnie dzisiaj szukać jej w świecie. Na ulicach Asyża wołał, że Miłość nie jest kochana. On tę miłość zauważał w tym, co stworzone, a dzięki temu przepełnione Bożym zamysłem. Zauważał i ukochał Stwórcę w Jego stworzeniu. Zdawać by się mogło, że jako jeden z niewielu dostrzegał czułe spojrzenie Ojca i uwielbiał Go w tym, co przez Niego tak dobrze pomyślane i upragnione. Jest to postawa, o której 800 lat później przypomni papież Franciszek w swojej encyklice Laudato Si’, gdzie podkreśli:  Te same dzikie kwiaty i ptaki, które podziwiał swoimi ludzkimi oczami, są obecnie przepełnione Jego jaśniejącą obecnością. Świat widziany w ten sposób jest pełen odniesień do Boga, a każdy element przyrody jest już sam w sobie ukierunkowany na swojego Stwórcę, czego wyrazem jest napisana przez świętego Pieśń Słoneczna. W tej pieśni, będącej pochwałą stworzenia, można dostrzec naturalny skutek franciszkańskiej postawy – wewnętrzny pokój oraz świadomość bycia obdarowanym. A stąd tylko krok do odnalezienia radości życia w naszym ziemskim Edenie. 

Dzisiejszy świat niesie ze sobą mnóstwo ekologicznych wyzwań, zmusza do podejmowania radykalnych decyzji, mających na celu ochronę środowiska. To, co szczególnie inspiruje w postawie św. Franciszka,d to jego wybór dyktowany (nie)kochaną Miłością. Ten wybór nie zatrzymuje się na podjęciu decyzji o działaniu mającym na celu ochronę przyrody, ale idzie głębiej i dotyka istoty – to wybór, którego mogę dokonać i odnaleźć w nim siebie samego, mogę rozwijać swoje człowieczeństwo. To proste i przede wszystkim ciche ubóstwo objawiające się w codzienności, a mające jednocześnie tak głośny wpływ na to co dzisiaj i za kilka lat. Dzięki Franciszkowi te zwykłe czynności, które mogę wykonywać by troszczyć się o świat, jednocześnie uczą relacji. W dbaniu o środowisko zaczyna ukazywać się ciągła, tętniąca życiem relacja do Boga, świata i drugiego człowieka. W tych wyborach jest życie i szukanie braterstwa. Cnota ubóstwa, pomaga spojrzeć na przyrodę i zachodzące w niej procesy, jako na dar. Dar otrzymany za darmo, a więc tym bardziej godny szacunku i tego by nie dążyć za wszelką cenę do „zużycia go” i zostawienia, ale do troski i uwalniania swojego serca od niszczącej zachłanności. Ubóstwo proponowane przez świętego z Asyżu prowadzi zatem do wewnętrznej wolności.

Franciszkowy głos jest ciągle aktualny. Jest prosty. Nie prowadzi do usprawiedliwienia wobec powszechnego konsumpcjonizmu, który samoistnie daje przyzwolenie na rozwój egoizmu i jest zupełnym przeciwieństwem życia pełnego pokoju i harmonii. Po co się starać i wymagać od siebie, skoro mogę otrzymywać korzyści tu i teraz i co więcej będzie mi to przychodzić niezwykle łatwo? By uczyć się budowania serdecznych więzi, by stawać się po prostu dobrym. Dzięki temu w drugim człowieku zobaczę brata, a w świecie czułe spojrzenie Ojca. 

Dzisiaj mamy propozycje życia slow, życia w harmonii z naturą i z sobą samym, popularnie nazwanym życiem intencjonalnym. Ludzie są zachęcani do praktykowania uważności, coraz bardziej modna staje się medytacja. Warto zobaczyć, że to, co dzisiaj tak atrakcyjne, towarzyszyło też św. Franciszkowi, który często się zatrzymywał, podziwiał piękno, stawał się niejako lektorem Słowa, które stworzyło cały świat, odczytywał Bożą miłość i Boże ojcostwo w naturze i jej niewyrażalnej wręcz harmonii. Jego pokora uzdrawiała rozdźwięk między ludzkim pragnieniem czerpania ze świata i z relacji samych korzyści, a umiejętnością bycia narzędziem, bycia darem dla drugiego. 

Może w tym pędzącym świecie także potrzeba nam niewiele, albo tylko jednego: uświadomienia sobie, że w moim sercu Bóg złożył powołanie, do bycia narzędziem Jego pokoju tam, gdzie mnie posyła. Warto się zatrzymać i dostrzec otaczającą mnie Bożą czułość, odpocząć w niej i przypomnieć sobie do Kogo idę i Czyim marzeniem jestem – od tej świadomości rozpoczyna się właśnie najpiękniejsza relacja z Bogiem, światem i człowiekiem.

Dodaj komentarz